czwartek, 28 stycznia 2016

Popołudnie z książką - "Jesteś tym co jesz" Gillian McKeith.

"Jesteś tym co jesz" to książka o zdrowym odżywianiu autorstwa Gillian McKeith. Łatwo przystępna, bez "medycznej paplaniny" jak to niektórzy nazywają :). Sporo wiadomości na temat zdrowego odżywiania, nawyków żywieniowych, chorób związanych z niewłaściwym odżywianiem i nie tylko.

Co mnie osobiście zainteresowało w tej książce to w szczególności rozdział o widocznych oznakach stanu zdrowia organizmu (dotyczący wyglądu i zmian np. języka, twarzy, dłoni, uszu czy nawet stolca). Dużym plusem jest przedstawienie proponowanych bądź zakazanych produktów przy określonych objawach, zmianach i schorzeniach. 

Żeby nie było jednak tak kolorowo (jak sama książka) muszę wspomnieć o kilku szczegółach, które mnie osobiście w tej publikacji nie przypadły do gustu. 

Pierwszy minus dotyczy kwestii wizualnej samej książki. Nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo lubię barwne, ładnie przygotowane wydania książek, jednak pod tym względem ktoś tu wyraźnie przesadził. 
Pierwszy raz  spotkałam się z całkowitym przesytem w kwestii użycia i nawarstwienia barw. 
Nagromadzenie tak mocnych kolorów, zastosowanie tylu kontrastowych rodzajów tła do tekstu i atakowanie kolorami z każdej strony sprawiło, że nie byłam w stanie czytać tej pozycji dłużej niż 5 - 10 minut bez przerywania jej. 
Pod tym względem ta książka mnie wykończyła. Faktem jest też, że mam oczy wrażliwe...tylko, że do tej pory nie spotkałam się z takim problemem.

Kolejnym jak dla mnie minusem jest fakt, że spora część porad, którymi dzieli się z nami Pani McKeith, ma się troszkę nijak w odniesieniu do polskiej rzeczywistości. 
Zdecydowanie uwielbiane i polecane przez autorkę (wspomniane chyba w każdym rozdziale) wodorosty są tylko prostym przykładem - bo kto je kupi u nas w zwykłym sklepie? Kto ma czas szukać tak trudno dostępnych (puki co) produktów?

Kolejny szczegół, który nie przypadł mi do gustu to szczegółowo przypisana do każdego schorzenia, czy nawet objawów, suplementacja. 
Nie chcę przez to powiedzieć, że suplementacja jest zła. Rozumiem również, że niektóre osoby muszą dostarczyć do organizmu  dodatkowe ilości witamin i składników mineralnych, gdyż ich dieta nie pokrywa odpowiedniego zapotrzebowania a stan ich zdrowia wymaga dodatkowej pomocy z zewnątrz. 
Jestem jednak sceptykiem w kwestii podawania różnorodnych suplementów (które mogą działać na siebie oraz ine przyjmowane leki antagonistycznie) bez uzgodnienia tego z lekarzem. Co innego wydaje mi się spożywanie magnezu z witaminą B6, witaminy C czy D w okresie jesienno-zimowym (chociaż i tak jestem zwolennikiem dostarczania jedynie witaminy D, resztę łatwo można dostarczyć z dietą) a co innego spożywanie tak różnorodnej bazy tabletek.
Dla mnie to troszkę jakby namawianie do samodzielnego leczenia się bez fachowej diagnozy. Zdrowemu jedzeniu mówię TAK, medykamentom i suplementacji bez wyraźnego zalecenia od lekarza mówię NIE.

Są to w sumie jedyne minusy, które jako "czepialska" czytelniczka musiałam "wypunktować".

Jak w każdej książce dotyczącej zdrowego odżywiania (no prawie każdej) znajduje się program żywieniowy. I jak w każdym przypadku nie będę się do niego odnosić. Praktycznie nigdy nie przykładam do nich uwagi.

Pomimo tego wszystkiego co pozwoliłam sobie określić mianem minusów (zaznaczam, że to opinia subiektywna), książkę zaliczam do godnych polecenia zwłaszcza osobom rozpoczynającym swoją przygody z edukacją żywieniową. 

21 komentarzy:

  1. Myślę, że Amerykanom należy wybaczyć ich pęd w stronę suplementacji, bo trwa on jakieś 30 lat. Ale wydaje mi się, że my staramy się ich naśladować --- co jest błędem. Po części jest to wina mody, reklam, ale też wciskania na siłę przez farmaceutów witamin. Ale także nasza, bo nabieramy się na te wszystkie triki: chcesz być zdrowsza, piękniejsza zażyj tabletkę ... a później możesz iść na hamburgera do pobliskiego fast foodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca tak jest. Po prostu odżywiamy się coraz uboższym w składniki odżywcze, potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, dlatego suplementacja często jest niezbędna.

      Usuń
    2. Oj tak, przemysł farmaceutyczny szaleje pod tym względem. I masz rację, Amerykanie są trochę przed nami - na ich błędach powinniśmy się uczyć i nie powielać ich błędów. Efekty...mizerne. A moda na tabletki różnej maści rozwija się w zastraszającym tempie. Rzadko oglądam telewizję, ale gdy mi się to zdarzy to jestem przerażona ilością reklam leków, preparatów zdrowotnych i suplementów. Liczyłam na dłuższym bloku reklamowym - na 12 reklam 8 reklam dotyczących ww tematyki. W niektórych krajach takie reklamy są zabronione...szkoda, że nie u nas.

      Usuń
  2. Czytałam - świetna książka. Autorkę też uwielbiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś tym co jesz? Zjedz kogoś szczupłego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo widzę, że kolejna książka musi dotrzeć na mój stos pozycji do przeczytania. Fascynujące, że przejmujemy się planem żywieniowym z książek, nawet jeśli założenia autora nas bardzo głęboko przekonały. Mam identycznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe chyba po prostu jesteśmy Typem człowieka lubiącym robić po swojemu :).

      Usuń
  5. Tak czytam i nie jestem pewna, ale chyba kiedyś już widziałam książkę z takim samym tytułem. Nie wiem, czy autor jest ten sam i jest to nowe wydanie, czy po prostu taka sama nazwa. W każdym razie chętnie bym przeczytała tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się właśnie wydaje, że jest już starsza książka o podobnym tytule, ale innego autora...muszę poszperać :).

      Usuń
  6. Miałam tą książkę i ją sprzedałam, bo wskazówki autorki może celne to niestety zupełnie nie na polskie realia. Ja zapamiętałam, że autorka mocno wychwalała miso. Szkoda, że wydawca nie pokusił się o zredagowanie książki na warunki Polskie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie się czyta takie książki, ale szkoda, że mało co można wykorzystać w praktyce :(.

      Usuń
  7. Mam tę książkę i faktem jest, że wiele porad, zwłaszcza dotyczących jadłospisu, jest kompletnie niepraktyczna i niewykonalna w naszym kraju. Wodorosty jeszcze można znaleźć w sklepach ze zdrową żywnością, ale są tam inne składniki, które w Polsce są albo niedostępne, albo kosztują krocie.
    Co do suplementacji natomiast, to nie do końca się z Tobą zgodzę. Niestety jedzenie dostępne powszechnie w sklepach jest tak ubogie w witaminy, mikro i makroelementy czy inne składniki odżywcze, że suplementacja wydaje się być nie tylko potrzebna, ale wręcz niezbędna, bo nikt z nas nie jest się w stanie odżywiać w taki sposób, aby dostarczać organizmowi wszystkie niezbędne składniki. Poza tym, o ile dobrze pamiętam, Gilian zachęca do wykonywania regularnych badań, które mogą potwierdzić pewne niedobory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam zakwestionować istoty spożywania suplementów. Chodziło mi o fakt, że wg mnie książka bardziej zachęca do ich spożywania i podaje je na tacy - co można z drugiej strony uznać za plus jak najbardziej. Autorka zachęca do badań, tylko zastanawiam się ile osób bierze sobie akurat te słowa do serca. Zwłaszcza, że nie ma takiej społecznej świadomości o szkodliwości brania różnych suplementów na własną rękę.
      Owszem, niestety produkty spożywcze jakościowo nie są już tak dobre jak kiedyś, jednak zdrowa osoba jest w stanie - dobrze się odżywiając - dostarczyć większość potrzebnych składników mineralnych i witamin swojemu organizmowi. Co innego osoby borykające się z różnymi schorzeniami.
      W dzisiejszych czasach jest ogromna moda na suplementy i rozwiązania typu - "na wszystko jest tabletka". Jest to najłatwiejszy sposób (niestety w 90% samodzielnej) "naprawy" zdiagnozowanych przez siebie objawów.

      Usuń
  8. Super recenzja. :-) Zachęciłaś mnie do przeczytania ;-)

    Zapraszam do siebie: http://www.fitnesswomen.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę mam, czytałam i szczerze mówiąc dużo wartościowych informacji z niej uzyskałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś tym co jesz, ja jestem kotletem schabowym, a jutro będę surówką;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam to samo wrażenie - mądra książka, ale momentami bardzo odrealniona :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...